- oczami [t.i]
Przyjaźnisz się z Harrym od dawna, zawsze byliście bardzo blisko, lecz ostatnio oddaliliście się z powodu jego dziewczyny Taylor. Tęsknisz za nim, wasza najdłuższa separacja trwała tydzień wtedy kiedy Harry musiał wyjechać w trasę a tobie został jeszcze tydzień nauki zanim mogłaś do niego dołączyć, wszędzie byliście razem, w prasie nawet nieraz pisali że jesteście w związku co było absurdalne. No nie do końca, bo teraz gdy nie masz go przy sobie praktycznie miesiąc czujesz w sercu jakąś pustkę, sądziłaś że z czasem przejdzie, a to z dnia na dzień się nasilało. Boisz się że zakochałaś się w nim, boisz się bo on jest z Taylor i ją kocha... chyba. Postanowiłaś dzisiaj spotkać się z Zaynem, on też był ci bardzo bliski, lecz nie tak jak Harry, umówiłaś się z nim w parku na ulubionej ławce twojej i Hazzy. Spędzaliście tam godziny śmiejąc się z wszystkiego i niczego. Gdy szłaś w stronę ustalonego miejsca Zayn już tam na ciebie czekał
Ty: Cześć Zayn *uśmiechnęłaś się do chłopaka promiennie*
Zayn: Cześć, cześć, o czym chciałaś pogadać ? Bo jakoś jak nie ma żadnej sprawy to się nie spotykamy *zaśmiał się*
Ty: no właśnie... wiesz że Harry jest z tą Taylor... tęsknie za nim, czuję że go tracę *usiadłaś obok Zayna a on objął cię ramieniem*
Zayn: to chyba dziś jest twój szczęśliwy dzień
Ty: hmm ? w jakim sensie ?
Zayn: zerwał z nią, uznał że tylko się męczy
Ty: z jakiego powodu ? *udawałaś obojętną lecz w duszy tak naprawdę umierałaś ze szczęścia*
Zayn: to może być trochę krępujące, ale przez ciebie, Harry miał dość tego że nie może się z tobą spotykać, strasznie za tobą tęskni *uśmiechnęłaś się delikatnie, próbowałaś to powstrzymać ale nie mogłaś*
Ty: a teraz gdzie jest ? *chciałaś być przy nim teraz, niczego tak bardzo nie pragnęłaś teraz jak widoku Harrysia*
Zayn: w domu, a gdzie miałby być *Zayn wstał* to w takim wypadku tam pojedziemy co nie *zaśmiał się* chodź, niedaleko zaparkowałem auto
Ty: dziękuje Zayn *skoczyłaś chłopakowi w ramiona*
Zayn: o boże, już się boje co ty będziesz robić z Harrym jak jego zobaczysz *ruszyliście w stronę auta, Zayn wsiadł za kierownice a ty usiadłaś na miejscu obok niego*
Ty: chciałabym ci coś powiedzieć, ale to może kiedy indziej *ruszyliście*
Zayn: a czemu nie teraz ?
Ty: bo nie jestem jeszcze tego pewna *Zayn przyspieszył i znajdowaliście się już pod domem chłopaków, podbiegłaś do drzwi i zadzwoniłaś dzwonkiem, drzwi otworzył Harry*
Hazz: [T.I] chłopak cię przytulił i 'przyssał' usta do twojego policzka tak że zostawił na nim małą malinkę*
Ty: oj Haryś, tak za tobą tęskniłam
Hazz: a ja za tobą nie, ja za tobą baaaaaaardzo tęskniłem
Ty: przepraszam *szepnęłaś po chwili*
Hazz: za co kocie ? *mruknął obejmując cię w pasie*
Ty: za to że przeze mnie zerwałeś z Taylor
Hazz: nie masz za co przepraszać, misiu tak po prostu się potoczyło, ja nie mógłbym bez ciebie żyć *w twoich oczach pojawiły się łzy* no tylko mi tu nie płacz *zaczął wycierać twoje łzy swoimi delikatnymi palcami*
Ty: źle mi było bez ciebie, czułam się okropnie, jakby ktoś mi wyrwał serce
Hazz: no właśnie ja też się tak czułem, to było okropne uczucie *Harry pocałował cię w usta, zdziwiło cię to bo nigdy tego nie robił* a to za to że jesteś
Lou: Harry, nie myśl że ja tego nie widziałem, tylko mnie możesz całować *spojrzał na loczka krzywym wzrokiem* cześć [T.I]
Ty: cześć Louisku
Hazz: wiesz co, może wyjdźmy gdzieś, dawno się razem nie włóczyliśmy *zaśmiał się i wyciągnął cię poza dom*
Ty:a gdzie geniuszu chcesz iść ?
Hazz: przed siebie *chłopak złapał cię za rękę, jego dłonie były jak zawsze delikatne. Jak zawsze bo wy zawsze tak spacerowaliście*
Ty: oryginalne, ale przed tobą jest słup
Hazz: no to go odsunę, a co *chłopak zaczął siłować się z przeszkodą, to wszystko wyglądało jak zawsze zabawnie* nie daje rady *spojrzał na ciebie smutnymi zielonymi oczkami*
Ty: oj, i co Harryś teraz zrobi ?
Hazz: a mam pomysł *przytulił się do słupa i go wyminął trzymając się kurczowo* 'ta dam'
Ty: nie chcę cię zniechęcać, ale zaraz będzie następny
Hazz: no nieee *przyciągnęłaś go do siebie* ooo słupek zniknął, co ze mnie za głupek *poczochrałaś go po włosach*
Ty: i za to cię lubię *przytuliłaś go*
Hazz: lubisz ? *posmutniał*
Ty: no dobra, dobra, kocham *Harry momentalnie się uśmiechnął pokazując swoje ząbki*
Hazz: też cię kocham *zaśmiał się* o paaaatrz *wskazał na plac zabaw dla dzieci* idziemy
Ty: Harryś, dzieci popłoszysz *chłopak złapał cię za rękę i pociągnął*
Hazz: truudno, ważne że ja się pobawię no nie *chłopak puścił ci oczko*
Ty: dobra, ale ja cię nie znam
Hazz: nie znasz ? *spojrzał na ciebie i zaczął się wydzierać do ludzi* uwaga, uwaga żeby nie było to ona mnie zna
Ty: głuptas *pocałowałaś go w policzek*
Hazz: a ten całus weźcie za dowód *krzyczał nadal* no to co, idziemy się bawić misiu *mruknął słodko*
Ty: a będziesz grzecznym chłopcem ?
Hazz: nie *uniósł jedną brew, wyglądał wystarczająco głupio żeby przyjeli go do psychiatryka*
Ty: bo mamusia się pogniewa *chłopak podniósł cię za uda a ty oplotłaś nogi wokół jego*
Hazz: mrrr... ale ty też jesteś niegrzeczna *chłopak posadził cię na drabinkach* pobawmy się w rodzinkę *zamruczał*
Ty: znowu będziesz moim kotem ?
Hazz: nie, tym razem ty będziesz moim kotkiem *pogłaskał cię po głowie* albo lepiej pobujajmy się na huśtawkach *pociągnął cię w ich stronę*
Ty: Harry, dzieciaku ogarnij się
Hazz: nigdy, przynajmniej nie tu i nie przy tobie. Nakręcasz mnie *Harry objął cię w pasie i namiętnie cię pocałował, czułaś się przy nim tak dobrze, to był twój przyjaciel ale ty już byłaś pewna że czujesz do niego coś więcej*
Ty: co ty dzisiaj taki całuśny jesteś *mruknęłaś wplątując palce w jego burzę loków*
Hazz: sam nie wiem kotku, chyba coś się za tobą za bardzo stęskniłem, dzisiaj możesz się mnie bać *uniósł seksownie brwi i poszedł usiąść na huśtawkę* pobujaj mnieee
Ty: oj haroldzie *położyłaś rękę na łańcuchu od huśtawki. Harry położył na niej swoją*
Hazz: jak ty ze mną wytrzymujesz ? przecież ja jestem takim głąbem... *chłopak patrzył na ciebie smutnymi oczami*
Ty: Harry, uwielbiam cię kocie takiego jaki jesteś *uśmiechnął się delikatnie patrząc pod nogi* Harryś, naprawdę *mruknęłaś i ukucnęłaś przed nim*
Hazz: kotku, nie tak blisko mojego kolegi bo mi powstanie, dzisiaj dwa poweraidy wypiłem *zaśmiał się i wstał podnosząc za ręce ciebie* wiesz co, pójdę po lody, idziesz ze mną czy zaczekasz ?
Ty: zaczekam, tylko szybko wracaj *i znów poczułaś słodki smak jego ust, chłopak cię wypuścił z objęć i biegł sprintem w stronę furgonetki z lodami dopiero teraz dostrzegłaś jaki on jest seksowny w każdym geście, w każdej części swojego ciała, usiadłaś na huśtawce, zaczęłaś rozmyślać czy możliwe jest to żeby Harry odwzajemnił twoje uczucie, chciałaś mu dzisiaj powiedzieć że go kochasz bo już byłaś tego pewna, nagle ktoś od tyłu cię zaszedł i przyłożył ci rękę do twarzy, widziałaś że ten ktoś trzymał białą ściereczkę na ręce która cudownie pachniała, ten zapach doprowadzał cię do snu, ocknęłaś się w ciemnym pomieszczeniu, miałaś związane rce i nogi, po chwili zapaliło się światło, ujrzałaś wysoką blondynkę*
Taylor: o, już się obudziłaś, może to nawet i lepiej ?. No to dzwoimy do Harrego
Ty: czego ty od niego chcesz, on cię nie kocha, nie rozumiesz tego ? Pozwól mu dalej żyć ! *dziewczyna wyjęła z kieszeni twój telefon i wybrała numer, włączyła rozmowę na głośnik
Hazz: kotku, czemu zniknęłaś ? musiałem sam się męczyć z słupami w drodze powrotnej... martwiłem się
Taylor: Cześć Harry
Hazz: Taylor ?! Co jej zrobiłaś ? Gdzie ona jest ? *zaczął krzyczeć*
Taylor: nie tak ostro kochanie, jest u mnie w komórce. Jeśli do mnie wrócisz to będzie żyła.
Ty: co ? Harry jeśli tego nie chcesz to tego nie rób, poradzę sobie
Harry: misiu, nie zostawię cię, kocham cię [T.I], nie chcę żeby ci się coś stało. Taylor, już jadę *rozłączył się*
Taylor: o jakie to słodkie, ale wiesz że jeśli tu przyjedzie to już nigdy go nie zobaczysz ? Wyjedziemy z dala od ciebie
Ty: chcesz żeby cierpiał ? Jeśli go kochasz to chyba chcesz dla niego jak najlepiej *próbowałaś przemówić jej do rozsądku*
Taylor: ważne jest to że będzie ze mną a nie z tobą, po czasie zapomni i będziemy razem szczęśliwi, a ty ? Ty będziesz umierać z bólu, ja cię przejrzałam. Wiem że go kochasz *mówiła patrząc na ciebie podłymi oczami*
Ty: kocham go. No i co z tego ?
Taylor: to że go oszukujesz
Ty: wcale go nie oszukuje *w tym momencie usłyszałaś trzask drzwi wejściowych* masz gościa *Taylor odwróciła się w stronę drzwi i czekała aż wejdzie do pomieszczenia, Harry 'wszedł' a raczej napadł na komórkę Taylor wyijając ją i idąc do ciebie*
Hazz: kotku, nic ci nie jest ? *położył swoje ciepłe dłonie na twoich policzkach
Ty: nie, tylko lina upija mnie w ręce *Harry uśmiechnął się delikatnie i zaczął rozcinać nożem liny, był dobrze przygotowany*
Taylor: halo, ja też tutaj jestem, Harry jeśli mam was wypuścić, w sumie ją to musisz ze mną wyjechać,musisz być ze mną *Hazz wybuchnął śmiechem niosąc cię na rękach*
Hazz: fajny żart *zaczął ją wymijać, ona przyłożyła mu broń do skroni*
Taylor: [T.I] czy tam jak się nazywasz, jeśli Harry ma żyć to wyjdź stąd bo inaczej zastrzelę was oboje
Hazz: idź do mojego samochodu *szepnął puszczając cię, ty jednak po prostu wyszłaś za drzwi komórki i nasłuchiwałaś* nie zastrzelisz mnie
Taylor: oczywiście że nie kochanie *ustawiłaś się w dobrym miejscu, widziałaś jak Taylor upuszcza broń i całuje Harrego, on wyjął z kieszeni spodni gaz pieprzowy, oderwał się od dziewczyny i prysnął jej tym prosto w oczy, wybiegając zauważył cię*
Hazz: kotku, mówiłem żebyś uciekała do auta *złapał cię za rękę i razem wybiegliście, gdy wsiadaliście do auta Harry był roztrzęsiony*
Ty: Hazz, co ci jest ? *objęłaś przyjaciela ramieniem a on się w nie wtulił*
Hazz: martwiłem się o ciebie, bałem się *pocałował twoją dłoń a w jego oczach pojawiły się łzy*
Ty: ja zostałam na górze ze względu na ciebie, też się bałam o to że ona może ci coś zrobić *zaczęłaś owijać jego loczka wokół swojego palca, Harry przybliżył swoją twarz do twojej tak że stykaliście się czołami*
Hazz: pojedźmy gdzieś, gdziekolwiek, chcę chwilę pobyć z tobą sam na sam
Ty: może do parku ? pamiętasz jeszcze naszą wspólną ławkę ? *mruknęłaś cicho, nadal obejmowałaś go ręką, czułaś bijące od niego ciepło, Hazz się uśmiechnął i wyprostował się na siedzeniu kierowcy*
Hazz: jedziemy tam kociaku *zaśmiał się* zapnij pasu, Harryś za kierownicą nie gwarantuje bezpieczeństwa *Harry po drodze zjeżdżał na boki i szalał za kierownicą, ten wariat prawie spowodował wypadek, parkując przy parku prawie uderzył w drzewo*
Ty: boże Hazz, ty wariacie *chłopak się na tobie położył*
Hazz: nie pozwolę cię skrzywdzić [T.I], nikomu i nigdy *położył swoją ciepłą dłoń na twoim kolanie, ty zaczęłaś przeczesywać jego włosy, pod wpływem twoich dłoni Harry cicho mruczał, chłopak uniósł swoją dłoń i pogłaskał cię po policzku*
Ty: no to idziemy na tą ławkę czy będziemy się tu tak miziać aż do orgazmu ?
Hazz: w sumie orgazm w samochodzie to nie zła rzecz *puścił ci oczko* ale może kiedy indziej, co misiu ? idziemy ? *wstał z twoich kolan i otworzył swoje drzwi a ty swoje, wysiedliście i poszliście w stronę waszej ławki*
Ty: to był najdłuższy miesiąc w moim życiu *szepnęłaś a chłopak cię przytulił*
Hazz: też tak czuje *pocałował cię w policzek i usiedliście na ławce wtuleni w siebie, Hazz zaczął wydrapywać coś w ławce scyzorykiem*
Ty: co robisz ? *chłopak odsłonił ci miejsce w którym wyrył napis ' kociak Harryś i Misiak [T.I] = love'*
Hazz: nie masz nic przeciwko tego love ? *mruknął patrząc ci prosto w oczy*
Ty: nie, ale gdzie zgubiłeś to nasze forevaa ? *zrobiłaś smutną minkę, Harry dorzeźbił napis którego brakowało*
Hazz: już miśku *pocałował cię delikatnie w usta a oddalając się oblizał swoje wargi*
Ty: teraz wygląda to dużo lepiej *zaśmiałaś się*
Hazz: nie chcę tu siedzieć, nasiedzimy się tu jeszcze długoo, jedźmy do mnie *złapał cię za rękę i wstał, powoli cię podciągnął* no chyba że nie chcesz
Ty: obojętne mi to *chłopak cię pociągnął delikatnie*
Hazz: czyli idziemy do mnie *zaśmiał się i zaczęliście biec do auta jak małe dzieci, chłopak podbiegł do samochodu pierwszy*
Ty: zawsze musisz wygrywać ?
Hazz: wiesz co, chyba tak *pokazał ząbki w swoim łobuzerskim uśmieszku*
Ty: ha ha ha *wsiadłaś do samochodu, Harry wsiadł równie z tobą, siedział patrząc na kierownicę lecz nie odpalał samochodu*
Ty: coś się stało ? *Harry spojrzał na ciebie przyciągnął cię tak że siedziałaś na nim, wtuliłaś się w niego*
Hazz: kiedy byłem z Taylor... uświadomiłem sobie pewną rzecz *Hazz odsunął cię od siebie i krążył palcem w okolicach twoich ust* może to co teraz powiem zaskoczy cię, nie chcę żeby przez to nasza przyjaźń się skończyła *położyłaś ręce na jego policzkach delikatnie odgarniając jego loczki* [T.I] ja... *przyłożyłaś palec do jego ust*
Ty: proszę cię nie mów nic *mruknęłaś słodko całując go w policzek*
Hazz: kocham cię, ale tak naprawdę, nie mogę bez ciebie istnieć, jesteś dla mnie jak tlen *mówiąc to Harry uśmiechał się*
Ty: przepraszam, bo niestety już nie będziemy mogli się przyjaźnić *powiedziałaś patrząc na niego jakbyś zawiniła*
Hazz: no ale chociaż spróbujmy tego nie psuć, będzie jak zawsze... *pocałowałaś go czule*
Ty: nie możemy się przyjaźnić bo ja też ciebie kocham misiu *Harry krzyknął z radości po chwili zakrywając sobie usta*
Hazz: sorki kotku, ale musiałem *zaśmiał się a ty zeszłaś z niego na siedzenie obok, ruszyliście nie mówiąc nic, Harry jak tylko mógł spoglądał na ciebie, ty odwzajemniałaś jego spojrzenia, dojechaliście do jego domu, Harry wysiadł i zanim zdążyłaś dotknąć klamki chłopak otworzył ci drzwi*
Hazz: proszę bardzo *wysiadłaś a on pocałował cię w policzek*
Ty: dziękuję *Harry podniósł cię za uda tak jak to zrobił na placu i ruszył w stronę drzwi*
Hazz: a mogę być twoim kotkiem ? proszę, proszę, proszeeee *jego zielone oczka patrzyły na ciebie błagalnie*
Ty: a kotek też będzie mnie kochał ?
Hazz: taaak, love forevaa, i to nawet bardziej *pocałował cię namiętnie opierając o drzwi domu, przyłożyłaś lewą dłoń do jego policzka a drugą objęłaś jego szyję, Harry otworzył drzwi i wniósł cię do środka*
Lou: Harryś przyprowadził nową dziewczynę *wydarł się zanim zorientował się że to ty* [T.I] ? wiedziałem, wiedziałem że jesteście razem, oj Hazz i mnie powiedziałeś nawet swojemu mężowi*
Hazz: ale my nie jesteśmy razem, to taka zabawa w miłość... do czasu aż ją poproszę *zaśmiał się całując cię po szyi, upadliście na kanapę*
Lou: chłopcyyy, chodźcie tu *zawołał znów spoglądając na was* Harry, mnie tak nie całujesz, to nie jest fer *brunet odwrócił się od was i ruszył w stronę jakiejś szafki, wyciągnął kamerę i zaczął was nagrywać* ale będzie pornos
Hazz: Lou, błagam cię, przestań choć na chwilę *chłopak mówił poważnym głosem a gdy przejechałaś ręką po jego torsie, Harryś odwrócił twarz w twoją stronę, zagryzł wargę i cmoknął cię przelotnie w usta wstał z kanapy i uklęknął przed tobą* będziemy razem co nie misiu ?
Ty: ale nie na zawsze *zaśmiałaś się* na forevaa *przytulił cię i pocałował*
Przyjaźnisz się z Harrym od dawna, zawsze byliście bardzo blisko, lecz ostatnio oddaliliście się z powodu jego dziewczyny Taylor. Tęsknisz za nim, wasza najdłuższa separacja trwała tydzień wtedy kiedy Harry musiał wyjechać w trasę a tobie został jeszcze tydzień nauki zanim mogłaś do niego dołączyć, wszędzie byliście razem, w prasie nawet nieraz pisali że jesteście w związku co było absurdalne. No nie do końca, bo teraz gdy nie masz go przy sobie praktycznie miesiąc czujesz w sercu jakąś pustkę, sądziłaś że z czasem przejdzie, a to z dnia na dzień się nasilało. Boisz się że zakochałaś się w nim, boisz się bo on jest z Taylor i ją kocha... chyba. Postanowiłaś dzisiaj spotkać się z Zaynem, on też był ci bardzo bliski, lecz nie tak jak Harry, umówiłaś się z nim w parku na ulubionej ławce twojej i Hazzy. Spędzaliście tam godziny śmiejąc się z wszystkiego i niczego. Gdy szłaś w stronę ustalonego miejsca Zayn już tam na ciebie czekał
Ty: Cześć Zayn *uśmiechnęłaś się do chłopaka promiennie*
Zayn: Cześć, cześć, o czym chciałaś pogadać ? Bo jakoś jak nie ma żadnej sprawy to się nie spotykamy *zaśmiał się*
Ty: no właśnie... wiesz że Harry jest z tą Taylor... tęsknie za nim, czuję że go tracę *usiadłaś obok Zayna a on objął cię ramieniem*
Zayn: to chyba dziś jest twój szczęśliwy dzień
Ty: hmm ? w jakim sensie ?
Zayn: zerwał z nią, uznał że tylko się męczy
Ty: z jakiego powodu ? *udawałaś obojętną lecz w duszy tak naprawdę umierałaś ze szczęścia*
Zayn: to może być trochę krępujące, ale przez ciebie, Harry miał dość tego że nie może się z tobą spotykać, strasznie za tobą tęskni *uśmiechnęłaś się delikatnie, próbowałaś to powstrzymać ale nie mogłaś*
Ty: a teraz gdzie jest ? *chciałaś być przy nim teraz, niczego tak bardzo nie pragnęłaś teraz jak widoku Harrysia*
Zayn: w domu, a gdzie miałby być *Zayn wstał* to w takim wypadku tam pojedziemy co nie *zaśmiał się* chodź, niedaleko zaparkowałem auto
Ty: dziękuje Zayn *skoczyłaś chłopakowi w ramiona*
Zayn: o boże, już się boje co ty będziesz robić z Harrym jak jego zobaczysz *ruszyliście w stronę auta, Zayn wsiadł za kierownice a ty usiadłaś na miejscu obok niego*
Ty: chciałabym ci coś powiedzieć, ale to może kiedy indziej *ruszyliście*
Zayn: a czemu nie teraz ?
Ty: bo nie jestem jeszcze tego pewna *Zayn przyspieszył i znajdowaliście się już pod domem chłopaków, podbiegłaś do drzwi i zadzwoniłaś dzwonkiem, drzwi otworzył Harry*
Hazz: [T.I] chłopak cię przytulił i 'przyssał' usta do twojego policzka tak że zostawił na nim małą malinkę*
Ty: oj Haryś, tak za tobą tęskniłam
Hazz: a ja za tobą nie, ja za tobą baaaaaaardzo tęskniłem
Ty: przepraszam *szepnęłaś po chwili*
Hazz: za co kocie ? *mruknął obejmując cię w pasie*
Ty: za to że przeze mnie zerwałeś z Taylor
Hazz: nie masz za co przepraszać, misiu tak po prostu się potoczyło, ja nie mógłbym bez ciebie żyć *w twoich oczach pojawiły się łzy* no tylko mi tu nie płacz *zaczął wycierać twoje łzy swoimi delikatnymi palcami*
Ty: źle mi było bez ciebie, czułam się okropnie, jakby ktoś mi wyrwał serce
Hazz: no właśnie ja też się tak czułem, to było okropne uczucie *Harry pocałował cię w usta, zdziwiło cię to bo nigdy tego nie robił* a to za to że jesteś
Lou: Harry, nie myśl że ja tego nie widziałem, tylko mnie możesz całować *spojrzał na loczka krzywym wzrokiem* cześć [T.I]
Ty: cześć Louisku
Hazz: wiesz co, może wyjdźmy gdzieś, dawno się razem nie włóczyliśmy *zaśmiał się i wyciągnął cię poza dom*
Ty:a gdzie geniuszu chcesz iść ?
Hazz: przed siebie *chłopak złapał cię za rękę, jego dłonie były jak zawsze delikatne. Jak zawsze bo wy zawsze tak spacerowaliście*
Ty: oryginalne, ale przed tobą jest słup
Hazz: no to go odsunę, a co *chłopak zaczął siłować się z przeszkodą, to wszystko wyglądało jak zawsze zabawnie* nie daje rady *spojrzał na ciebie smutnymi zielonymi oczkami*
Ty: oj, i co Harryś teraz zrobi ?
Hazz: a mam pomysł *przytulił się do słupa i go wyminął trzymając się kurczowo* 'ta dam'
Ty: nie chcę cię zniechęcać, ale zaraz będzie następny
Hazz: no nieee *przyciągnęłaś go do siebie* ooo słupek zniknął, co ze mnie za głupek *poczochrałaś go po włosach*
Ty: i za to cię lubię *przytuliłaś go*
Hazz: lubisz ? *posmutniał*
Ty: no dobra, dobra, kocham *Harry momentalnie się uśmiechnął pokazując swoje ząbki*
Hazz: też cię kocham *zaśmiał się* o paaaatrz *wskazał na plac zabaw dla dzieci* idziemy
Ty: Harryś, dzieci popłoszysz *chłopak złapał cię za rękę i pociągnął*
Hazz: truudno, ważne że ja się pobawię no nie *chłopak puścił ci oczko*
Ty: dobra, ale ja cię nie znam
Hazz: nie znasz ? *spojrzał na ciebie i zaczął się wydzierać do ludzi* uwaga, uwaga żeby nie było to ona mnie zna
Ty: głuptas *pocałowałaś go w policzek*
Hazz: a ten całus weźcie za dowód *krzyczał nadal* no to co, idziemy się bawić misiu *mruknął słodko*
Ty: a będziesz grzecznym chłopcem ?
Hazz: nie *uniósł jedną brew, wyglądał wystarczająco głupio żeby przyjeli go do psychiatryka*
Ty: bo mamusia się pogniewa *chłopak podniósł cię za uda a ty oplotłaś nogi wokół jego*
Hazz: mrrr... ale ty też jesteś niegrzeczna *chłopak posadził cię na drabinkach* pobawmy się w rodzinkę *zamruczał*
Ty: znowu będziesz moim kotem ?
Hazz: nie, tym razem ty będziesz moim kotkiem *pogłaskał cię po głowie* albo lepiej pobujajmy się na huśtawkach *pociągnął cię w ich stronę*
Ty: Harry, dzieciaku ogarnij się
Hazz: nigdy, przynajmniej nie tu i nie przy tobie. Nakręcasz mnie *Harry objął cię w pasie i namiętnie cię pocałował, czułaś się przy nim tak dobrze, to był twój przyjaciel ale ty już byłaś pewna że czujesz do niego coś więcej*
Ty: co ty dzisiaj taki całuśny jesteś *mruknęłaś wplątując palce w jego burzę loków*
Hazz: sam nie wiem kotku, chyba coś się za tobą za bardzo stęskniłem, dzisiaj możesz się mnie bać *uniósł seksownie brwi i poszedł usiąść na huśtawkę* pobujaj mnieee
Ty: oj haroldzie *położyłaś rękę na łańcuchu od huśtawki. Harry położył na niej swoją*
Hazz: jak ty ze mną wytrzymujesz ? przecież ja jestem takim głąbem... *chłopak patrzył na ciebie smutnymi oczami*
Ty: Harry, uwielbiam cię kocie takiego jaki jesteś *uśmiechnął się delikatnie patrząc pod nogi* Harryś, naprawdę *mruknęłaś i ukucnęłaś przed nim*
Hazz: kotku, nie tak blisko mojego kolegi bo mi powstanie, dzisiaj dwa poweraidy wypiłem *zaśmiał się i wstał podnosząc za ręce ciebie* wiesz co, pójdę po lody, idziesz ze mną czy zaczekasz ?
Ty: zaczekam, tylko szybko wracaj *i znów poczułaś słodki smak jego ust, chłopak cię wypuścił z objęć i biegł sprintem w stronę furgonetki z lodami dopiero teraz dostrzegłaś jaki on jest seksowny w każdym geście, w każdej części swojego ciała, usiadłaś na huśtawce, zaczęłaś rozmyślać czy możliwe jest to żeby Harry odwzajemnił twoje uczucie, chciałaś mu dzisiaj powiedzieć że go kochasz bo już byłaś tego pewna, nagle ktoś od tyłu cię zaszedł i przyłożył ci rękę do twarzy, widziałaś że ten ktoś trzymał białą ściereczkę na ręce która cudownie pachniała, ten zapach doprowadzał cię do snu, ocknęłaś się w ciemnym pomieszczeniu, miałaś związane rce i nogi, po chwili zapaliło się światło, ujrzałaś wysoką blondynkę*
Taylor: o, już się obudziłaś, może to nawet i lepiej ?. No to dzwoimy do Harrego
Ty: czego ty od niego chcesz, on cię nie kocha, nie rozumiesz tego ? Pozwól mu dalej żyć ! *dziewczyna wyjęła z kieszeni twój telefon i wybrała numer, włączyła rozmowę na głośnik
Hazz: kotku, czemu zniknęłaś ? musiałem sam się męczyć z słupami w drodze powrotnej... martwiłem się
Taylor: Cześć Harry
Hazz: Taylor ?! Co jej zrobiłaś ? Gdzie ona jest ? *zaczął krzyczeć*
Taylor: nie tak ostro kochanie, jest u mnie w komórce. Jeśli do mnie wrócisz to będzie żyła.
Ty: co ? Harry jeśli tego nie chcesz to tego nie rób, poradzę sobie
Harry: misiu, nie zostawię cię, kocham cię [T.I], nie chcę żeby ci się coś stało. Taylor, już jadę *rozłączył się*
Taylor: o jakie to słodkie, ale wiesz że jeśli tu przyjedzie to już nigdy go nie zobaczysz ? Wyjedziemy z dala od ciebie
Ty: chcesz żeby cierpiał ? Jeśli go kochasz to chyba chcesz dla niego jak najlepiej *próbowałaś przemówić jej do rozsądku*
Taylor: ważne jest to że będzie ze mną a nie z tobą, po czasie zapomni i będziemy razem szczęśliwi, a ty ? Ty będziesz umierać z bólu, ja cię przejrzałam. Wiem że go kochasz *mówiła patrząc na ciebie podłymi oczami*
Ty: kocham go. No i co z tego ?
Taylor: to że go oszukujesz
Ty: wcale go nie oszukuje *w tym momencie usłyszałaś trzask drzwi wejściowych* masz gościa *Taylor odwróciła się w stronę drzwi i czekała aż wejdzie do pomieszczenia, Harry 'wszedł' a raczej napadł na komórkę Taylor wyijając ją i idąc do ciebie*
Hazz: kotku, nic ci nie jest ? *położył swoje ciepłe dłonie na twoich policzkach
Ty: nie, tylko lina upija mnie w ręce *Harry uśmiechnął się delikatnie i zaczął rozcinać nożem liny, był dobrze przygotowany*
Taylor: halo, ja też tutaj jestem, Harry jeśli mam was wypuścić, w sumie ją to musisz ze mną wyjechać,musisz być ze mną *Hazz wybuchnął śmiechem niosąc cię na rękach*
Hazz: fajny żart *zaczął ją wymijać, ona przyłożyła mu broń do skroni*
Taylor: [T.I] czy tam jak się nazywasz, jeśli Harry ma żyć to wyjdź stąd bo inaczej zastrzelę was oboje
Hazz: idź do mojego samochodu *szepnął puszczając cię, ty jednak po prostu wyszłaś za drzwi komórki i nasłuchiwałaś* nie zastrzelisz mnie
Taylor: oczywiście że nie kochanie *ustawiłaś się w dobrym miejscu, widziałaś jak Taylor upuszcza broń i całuje Harrego, on wyjął z kieszeni spodni gaz pieprzowy, oderwał się od dziewczyny i prysnął jej tym prosto w oczy, wybiegając zauważył cię*
Hazz: kotku, mówiłem żebyś uciekała do auta *złapał cię za rękę i razem wybiegliście, gdy wsiadaliście do auta Harry był roztrzęsiony*
Ty: Hazz, co ci jest ? *objęłaś przyjaciela ramieniem a on się w nie wtulił*
Hazz: martwiłem się o ciebie, bałem się *pocałował twoją dłoń a w jego oczach pojawiły się łzy*
Ty: ja zostałam na górze ze względu na ciebie, też się bałam o to że ona może ci coś zrobić *zaczęłaś owijać jego loczka wokół swojego palca, Harry przybliżył swoją twarz do twojej tak że stykaliście się czołami*
Hazz: pojedźmy gdzieś, gdziekolwiek, chcę chwilę pobyć z tobą sam na sam
Ty: może do parku ? pamiętasz jeszcze naszą wspólną ławkę ? *mruknęłaś cicho, nadal obejmowałaś go ręką, czułaś bijące od niego ciepło, Hazz się uśmiechnął i wyprostował się na siedzeniu kierowcy*
Hazz: jedziemy tam kociaku *zaśmiał się* zapnij pasu, Harryś za kierownicą nie gwarantuje bezpieczeństwa *Harry po drodze zjeżdżał na boki i szalał za kierownicą, ten wariat prawie spowodował wypadek, parkując przy parku prawie uderzył w drzewo*
Ty: boże Hazz, ty wariacie *chłopak się na tobie położył*
Hazz: nie pozwolę cię skrzywdzić [T.I], nikomu i nigdy *położył swoją ciepłą dłoń na twoim kolanie, ty zaczęłaś przeczesywać jego włosy, pod wpływem twoich dłoni Harry cicho mruczał, chłopak uniósł swoją dłoń i pogłaskał cię po policzku*
Ty: no to idziemy na tą ławkę czy będziemy się tu tak miziać aż do orgazmu ?
Hazz: w sumie orgazm w samochodzie to nie zła rzecz *puścił ci oczko* ale może kiedy indziej, co misiu ? idziemy ? *wstał z twoich kolan i otworzył swoje drzwi a ty swoje, wysiedliście i poszliście w stronę waszej ławki*
Ty: to był najdłuższy miesiąc w moim życiu *szepnęłaś a chłopak cię przytulił*
Hazz: też tak czuje *pocałował cię w policzek i usiedliście na ławce wtuleni w siebie, Hazz zaczął wydrapywać coś w ławce scyzorykiem*
Ty: co robisz ? *chłopak odsłonił ci miejsce w którym wyrył napis ' kociak Harryś i Misiak [T.I] = love'*
Hazz: nie masz nic przeciwko tego love ? *mruknął patrząc ci prosto w oczy*
Ty: nie, ale gdzie zgubiłeś to nasze forevaa ? *zrobiłaś smutną minkę, Harry dorzeźbił napis którego brakowało*
Hazz: już miśku *pocałował cię delikatnie w usta a oddalając się oblizał swoje wargi*
Ty: teraz wygląda to dużo lepiej *zaśmiałaś się*
Hazz: nie chcę tu siedzieć, nasiedzimy się tu jeszcze długoo, jedźmy do mnie *złapał cię za rękę i wstał, powoli cię podciągnął* no chyba że nie chcesz
Ty: obojętne mi to *chłopak cię pociągnął delikatnie*
Hazz: czyli idziemy do mnie *zaśmiał się i zaczęliście biec do auta jak małe dzieci, chłopak podbiegł do samochodu pierwszy*
Ty: zawsze musisz wygrywać ?
Hazz: wiesz co, chyba tak *pokazał ząbki w swoim łobuzerskim uśmieszku*
Ty: ha ha ha *wsiadłaś do samochodu, Harry wsiadł równie z tobą, siedział patrząc na kierownicę lecz nie odpalał samochodu*
Ty: coś się stało ? *Harry spojrzał na ciebie przyciągnął cię tak że siedziałaś na nim, wtuliłaś się w niego*
Hazz: kiedy byłem z Taylor... uświadomiłem sobie pewną rzecz *Hazz odsunął cię od siebie i krążył palcem w okolicach twoich ust* może to co teraz powiem zaskoczy cię, nie chcę żeby przez to nasza przyjaźń się skończyła *położyłaś ręce na jego policzkach delikatnie odgarniając jego loczki* [T.I] ja... *przyłożyłaś palec do jego ust*
Ty: proszę cię nie mów nic *mruknęłaś słodko całując go w policzek*
Hazz: kocham cię, ale tak naprawdę, nie mogę bez ciebie istnieć, jesteś dla mnie jak tlen *mówiąc to Harry uśmiechał się*
Ty: przepraszam, bo niestety już nie będziemy mogli się przyjaźnić *powiedziałaś patrząc na niego jakbyś zawiniła*
Hazz: no ale chociaż spróbujmy tego nie psuć, będzie jak zawsze... *pocałowałaś go czule*
Ty: nie możemy się przyjaźnić bo ja też ciebie kocham misiu *Harry krzyknął z radości po chwili zakrywając sobie usta*
Hazz: sorki kotku, ale musiałem *zaśmiał się a ty zeszłaś z niego na siedzenie obok, ruszyliście nie mówiąc nic, Harry jak tylko mógł spoglądał na ciebie, ty odwzajemniałaś jego spojrzenia, dojechaliście do jego domu, Harry wysiadł i zanim zdążyłaś dotknąć klamki chłopak otworzył ci drzwi*
Hazz: proszę bardzo *wysiadłaś a on pocałował cię w policzek*
Ty: dziękuję *Harry podniósł cię za uda tak jak to zrobił na placu i ruszył w stronę drzwi*
Hazz: a mogę być twoim kotkiem ? proszę, proszę, proszeeee *jego zielone oczka patrzyły na ciebie błagalnie*
Ty: a kotek też będzie mnie kochał ?
Hazz: taaak, love forevaa, i to nawet bardziej *pocałował cię namiętnie opierając o drzwi domu, przyłożyłaś lewą dłoń do jego policzka a drugą objęłaś jego szyję, Harry otworzył drzwi i wniósł cię do środka*
Lou: Harryś przyprowadził nową dziewczynę *wydarł się zanim zorientował się że to ty* [T.I] ? wiedziałem, wiedziałem że jesteście razem, oj Hazz i mnie powiedziałeś nawet swojemu mężowi*
Hazz: ale my nie jesteśmy razem, to taka zabawa w miłość... do czasu aż ją poproszę *zaśmiał się całując cię po szyi, upadliście na kanapę*
Lou: chłopcyyy, chodźcie tu *zawołał znów spoglądając na was* Harry, mnie tak nie całujesz, to nie jest fer *brunet odwrócił się od was i ruszył w stronę jakiejś szafki, wyciągnął kamerę i zaczął was nagrywać* ale będzie pornos
Hazz: Lou, błagam cię, przestań choć na chwilę *chłopak mówił poważnym głosem a gdy przejechałaś ręką po jego torsie, Harryś odwrócił twarz w twoją stronę, zagryzł wargę i cmoknął cię przelotnie w usta wstał z kanapy i uklęknął przed tobą* będziemy razem co nie misiu ?
Ty: ale nie na zawsze *zaśmiałaś się* na forevaa *przytulił cię i pocałował*
rok
później
jesteś
znana jako pani Styles, jesteście z Harym szczęśliwi lecz nie planujecie dzieci
ponieważ uważacie że nie dacie rady ich wychować, Harry chciałby mieć cię w
każdej chwili przy sobie, nawet na scenie podczas koncertów, jesteście
nierozłączni, wszędzie pokazujecie się razem
_______________________________________________________________________
uff, pierwszy imagin ;3 i jak wam się podoba ?
Liczę na miłe komentarze ;) /Styles
_______________________________________________________________________
uff, pierwszy imagin ;3 i jak wam się podoba ?
Liczę na miłe komentarze ;) /Styles
Więc tak... Imagin fajny. Bardzo fajny pomysł na niego. Jednak muszę się do czegoś doczepić. Więc popracuj nad interpunkcją, bo to jest bardzo ważne w pisaniu imaginów lub fan fiction. I mam nadzieję, że w następnym imaginie będą "-" , a nie "Harry:syhyua" Okejjjj. Więc tyle na temat jak piszesz. Ogólnie, nadajesz się do pisania. (:
OdpowiedzUsuńAutopromocja musi być. :D Zapraszam na mojego bloga: http://bad-fanfiction.blogspot.com/
@El_Malikowa :D